Dzień 13 – Ebisu

Ostatniego dnia mieliśmy pojechać na Enoshimę, ale tak wiało, że zmieniliśmy plany, bo nad oceanem wywiałoby nas na lewą stronę… Zamiast tego odwiedziliśmy dzielnicę Ebisu, w której poszukiwaliśmy specyficznych budowli specjalnego przeznaczenia! *^V^*

Mąż zadawał szyku w nowych spodniach z Mannenya, roboczych tobi (鳶ズボン)! *^o^*~~~

Pojechaliśmy do Ebisu, ponieważ znajduje się tam kilka fikuśnych toalet publicznych, które występowały w filmie “Perfect Days” Wima Wendersa (jeśli nie widzieliście to bardzo polecamy!!!). Są to jak najbardziej istniejące funkcjonalne toalety w tokijskich parkach, a wyróżnia je niekonwencjonalna architektura.

Modern Kawaya, Ebisu Park, by Wonderwall

Toilet, Ebisu Station, by Kashiwa Sato

Toilet, Higashi Sanchome, by Nao Tamura

Squid Toilet, Ebisu East Park, by Fumihiko Maki

W tej dzielnicy znajduje się też świątynia poświęcona bogowi Ebisu, malutka i niestety niewyposażona w sklepik, więc nie mogliśmy kupić omamori.

No właśnie chciałem nadmienić, że na Ebisu ja się wybierałem od mojej pierwszej deklaracji na początku wyjazdu że w tym roku udaję się pod opiekę szacownego Ebisu-sama! Odwiedzić świątynie i w ogóle. Toalety, jakkolwiek fajne, były tu raczej planem dodatkowym :-). Niemniej ciekawym i też szykowanym już dość długo, bo i sam film widzieliśmy jakiś czas temu, a i wcześniej też się jakoś sami przypadkiem natknęliśmy na te designerskie toalety i przedmiot nas zainteresował (jak widać tak samo jak pana Wendersa ;-)).

I tu chciałem dać linka do wpisu z 2023-go roku z maja, z naszej pierwszej wizyty w Mannenya, ale… okazuje się, ze wtedy nie daliśmy tych zdjęć. No to proszę, po dwóch latach dodajemy: Toilet, Nishisando, by Sou Fujimoto 

Wracając zaś do świątyni…

Lunch w Tempura Tendon Tenya – daje radę! *^v^*

Potem poszliśmy jeszcze do Ebisu Beer Garden, a ponieważ robiło się coraz bardziej wietrznie i bardzo zimno zatrzymaliśmy się w barze na piwo i ciastko czekoladowe.

Na Ebisu warzą piwo. No… warzyli przynajmniej i cała okolica wzięła nazwę od tegoż historycznego, jednego z najstarszych w Japonii browaru. I to w ogóle jest bardzo piwne miejsce, z dużą ilością knajpek, multitapów, zwykłego ale i craftowego piwa itp. Uważny obserwator zwróci uwagę na specjalny model latarni rozmieszczonych w okolicy :-).

A na sam koniec dnia było jeszcze ciacho Mont Blanc! ^^*~~

Jakoś tak się złożyło, że ten Mont Blanc jest dość ikoniczny dla Japonii, w sensie popkulturowym. A że ostatnio odkryliśmy jak smaczne są kasztany pieczone (jakoś nam wcześniej nie wchodziły, a teraz nagle podeszły) to i na Mont Blanc obróciło się oko naszej kulinarnej jaźni. Zapragnęliśmy zatem spróbować tego klasyka z eleganckiej cukierni i takoż uczyniliśmy. Zupełnie smaczny taki krem kasztanowy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *