Wtorek to był dzień różnych zaplanowanych zakupów w różnych częściach miasta. Najpierw ponownie zajrzeliśmy do świątyni Kanda Myoujin gdzie kupiliśmy omamori na nowy rok i pamiątki.

Zatrzymaliśmy się też na kawę i herbatę w kawiarni Imasa obok świątyni.




Kawiarnia, a w zasadzie kawiarenka to jeden z tych nieodmienienie fascynujących nas businessów w Tokyo. Jest zaraz obok (na tyłach jakby) jednej z najważniejszych świątyń, więc miejsce jest bardzo ruchliwe. Znajduje się w starym domu, pewnie ma kilkadziesiąt albo i sto lat ale to nie jest jakiś super zabytek. Terenu jest tam sporo, można by tu prowadzić “coś większego”. A jednak jest to kawiarenka która podaje kawę, herbatę matcha i herbatę jaśminową i _nic więcej_. Tylko trzy opcje do wyboru, żadnych nawet modyfikacji, klient może sobie wziąć śmietankę i cukier ale to tyle. A miejsc ma… 4, po dwa na stolik, 2 stoliki. Pani prowadząca odbiera zamówienie, przynosi napoje (plus ciasteczko do tego) i sobie idzie. Na stoliku prośba, żeby jak jest duży ruch to nie siedzieć dłużej niż 90min. Na zewnątrz są jeszcze dodatkowe dwa stoliki i trzy krzesełka dla oczekujących… JAKIM CUDEM to działa? JAKIM CUDEM nie zostało zamienione w większy business turystyczny? Czy w ogóle da się utrzymać z takiego biznesu? Bo, nie zrozumcie mnie źle, sama kawiarenka jest CUDOWNA przez tę swoją kameralność i taki absolutnie wyciszający styl. Nawet znaleźć ją nie jest łatwo bo nie ma w zasadzie potykacza… Tabliczka jest, ale wymaga uważnego obserwatora żeby ją znaleźć…
Potem wróciliśmy do hotelu, zostawiliśmy zakupy i pojechaliśmy do Kinshicho, gdzie zazwyczaj odwiedzamy wielką stujenówkę Daiso, w tym samym centrum handlowym przy stacji jest też m.in. duże Uniqlo i Muji.

Kiedy przyszedł czas na lunch postanowiliśmy kontynuować naszą nową świecką tradycję i znaleźliśmy bar z rybami na ryżu, a mianowicie Nidaime Noguchi Sengyo Ten Kinshicho Parco Ten. Jedzenie było przepyszne a dodatkowo Robert zamówił nihonshu produkowane pod marką tego sklepu i też było świetne!



Następny przystanek – Ryogoku i sklep z ubraniami dla zawodników sumo ライオン堂 skąd wyszliśmy z yukatą dla Roberta i plakatem na którym jest Hokutofuji i jego autograf!… (prezent gratis *^v^*)

Na koniec wypad na Ueno po walizkę kabinową, przejście przez Akihabarę i kolacja w Hakata Furyu gdzie za darmo można dostać dwie dokładki makaronu!… (porcja i bez tego jest spora! ^^*~~)


