Dzień 5 – Yushima i Ryogoku

W hotelu Edoya w cenie pokoju mamy śniadania. Normalnie nie szukamy takich dodatków, bo fajniej jest iść rano do konbini i wybrać sobie jakieś ciekawe onigiri czy kurczaka na patyku albo nikumana, ale tutaj śniadania nie są hotelowo europejskie tylko dokładnie takie jakich można się spodziewać w ryokanach – ryż, zupa miso, grillowana ryba, natto, kiszonki i inne tradycyjnie japońskie fikuśności, więc szkoda nie skorzystać! *^V^*

Dzielnica Yushima w której mieszkamy znajduje się między Ueno a Kandą, nigdy wcześniej nie braliśmy pod uwagę tej lokalizacji a okazuje się, że w niczym nie ustępuje Kandzie czy Ningyocho – są liczne bary, sklepy, urocze uliczki z mieszaną zabudową starsze/współczesne, i jest bardzo dobrze skomunikowana. Jedyny minus (chociaż może należy to postrzegać jako plus… ^^*~~) to mnogość wzgórz na których jest położona, więc często chodzi się po stromych schodach albo po nachylonych chodnikach. Nasz hotel też leży przy takiej drodze pod skosem i dotarcie do niego pierwszego dnia z walizami od strony stacji Yushima nie było proste… >0<

W tej dzielnicy mieści się chram shinto Yushima Tenmangu (Yushima Tenjin) datowany na 458 rok n.e., poświęcony bogu nauki Tenjinowi (Sugawara no Michizane) i dlatego jest bardzo popularny wśród uczniów i studentów, którzy właśnie tu przychodzą najchętniej żeby odbyć pierwszą w nowym roku wizytę, pomodlić się o powodzenie w szkole i kupić omamori (talizmany). My nie staliśmy w kolejce do świątyni, za to kupiliśmy amazake (słodką sake).

W Yushimie znajduje się też założona w 1690 roku świątynia Yushima Seidō poświęcona Konfucjuszowi.

Śnieg w Tokio – był! ^^*~~

Dalej poszliśmy spacerkiem przez park Ueno wokół stawu Shinobazu. Oglądaliśmy go już wiosną, latem, na początku września, pod koniec pażdziernika, a w styczniu lotosy wyglądały tak:

Chcieliśmy odebrać miejscówki na pociąg powrotny linii Keisei Skyliner na lotnisko 12-go stycznia (bilety można kupić online, ale miejscówki trzeba odebrać na dworcu, głupie, c’nie?…), niestety na miejscu okazało się, że trwa właśnie szczyt ponoworoczny i kolejka do okienek była na co najmniej dwie godziny stania!!!… No to na razie odpuściliśmy, bo nam się nie spieszyło, a kto by chciał z własnej woli spędzić kilka godzin w kolejce na dworcu! Za to wybraliśmy się na Ryougoku do sklepu z ubraniami dla zawodników sumo ライオン堂 (zamknięty do poniedziałku…), zahaczyliśmy o Kokugikan żeby odwiedzić sklep z pamiątkami sumo (permanentnie zamknięty…), w centrum informacji turystycznej obok stacji zrobiliśmy małe zakupy (ale mały sklepik z automatami serwującymi różne nihonshu też zniknął ostatecznie…), obok jest konbini New Days zawsze pełne gadgetów sumo (zgadnijcie, co?)… Przejść się na Ryougoku zawsze fajnie, poza tym mamy blisko to przyjdziemy znowu, strat nie ma, ale to był dzień zamkniętych sklepów. Raz w roku nawet w Japonii się zdarza…

Jeden z naszych ulubionych zawodników sumo – Tobizaru!!! *^O^*~~~~

W budynku informacji turystycznej na Ryougoku jest kilka restauracji.

Jak już wyżej stanęło kiedy podeszliśmy pod nasz docelowy sklep zastaliśmy na nim kartkę, że jest zamknięty do 4-go stycznia włącznie… Cóż, trzeba będzie tam wrócić w przyszłym tygodniu.

Pozostało nam wsiąść w pociąg i wrócić do hotelu, a wieczorem byliśmy umówieni na spotkanie z naszym polskim kolegą, który tu mieszka, na nabe u niego w domu. *^V^*

W supermarkecie kupiliśmy różne składniki na nabe, w tym nieodzownego pora, bo jak wiadomo z anime – por w torbie z zakupami musi być!… *^0^*~~~ (poza tym jest oczywiście bardzo smaczny!)

To, że zbliża się Rok Konia widać na każdym kroku, na przykład na plakatach kolejowych. ^^*~~

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *