Ginza

Mieliśmy dzisiaj przystopować i odpocząć, dlatego właśnie… zrobiliśmy na piechotę ok. 11 km!…… Naprawdę po tych wakacjach przydałyby nam się porządne wakacje! *^o^*

Ale zacznijmy od śniadania. Ostatnio nie wrzucałam zdjęć śniadań, bo były powtarzalne – kanapka, onigiri, każdy dobrze wie, jak to wygląda. Ale dzisiaj jedliśmy coś innego, ja wybrałam zestaw sushi a Robert coś, co od razu podgrzali nam w sklepie w mikrofali i był to ryż z omletem, kurczakiem i jajkiem sadzonym (żółtko było płynne! *^v^*), z jakimś pysznym sosem. Na zdjęciu macie też nasze hotelowe lobby, gdzie do 12:00 można zjeść własne śniadanie i za darmo napić się kawy z automatu.

250

W niedzielę poszliśmy na Ginzę. Ale myliłby się ten, kto by pomyślał, że celem naszej wyprawy były sklepy wielkich projektantów, zignorowaliśmy beztrosko wszystkie te Diory, Prady i Vuitony, bo szukaliśmy zupełnie czegoś innego. Zacznijmy od kilku obrazków z naszej drogi na Ginzę. Kto miał w dzieciństwie poniższy instrument? *^v^* Ja miałam, chociaż nawet nie wiedziałam, że nazywa się melodion. W Japonii najwyraźniej jest on bardzo popularny, trafiliśmy na sklep z melodionami i płytami z muzyką artystów na nich grających.

251

Tutaj stare nieustannie spotyka się z nowym i takie obrazki malutkich domków nadgryzionych zębem czasu przytulonych do wielkich bloków albo nawet wieżowców ze stali i szkła spotykamy na każdym kroku.

252

259

Japońska giełda.

253

Tak się buduje drogi w mieście!

271

272

Ulica stricte biznesowa, w niedzielę sprawiała wrażenie kompletnie opustoszałej, zamknięte były wszystkie restauracje i bary, tylko konbini były otwarte.

254

256

257

Jeszcze kilka kroków i nagle ulice się zaludniły a sklepy i lokale otworzyły swe podwoje, czyli już byliśmy w centrum Ginzy. Ponieważ była niedziela i mnóstwo Tokijczyków przyszło tu spędzić czas z rodzinami i przyjaciółmi, jedna z głównych ulica była zamknięta dla ruchu samochodowego.

261

Na ulicach często spotykamy stojących bez ruchu mnichów buddyjskich, którzy stoją z miseczką i dostają drobne datki od przechodniów.

260

Teraz o pierwszym z naszych celów wycieczki do Ginzy i związany z nim mały konkurs. *^v^* W którym anime Robert zgubił swoją żonę? Poniżej zdjęcia, które ułatwią Wam zgadywanie, chociaż uprzedzam, że może być trochę trudno, bo to nie jest popularne anime.

001

002

003

004

005

006
007

Po drugie, przyszliśmy do Ginzy obejrzeć odbudowany w 2012 roku teatr Kabukiza, trzy lata temu widzieliśmy tylko dziurę w ziemi, a obecnie teatr prezentuje się tak:

262

263

264

265

Marzy mi się obejrzenie spektaklu kabuki na żywo, a moje marzenie całkiem przypadkiem częściowo zostało spełnione już tego samego wieczora, kiedy w telewizji trafiłam na nagranie jednego ze spektakli! *^v^* Oczywiście nie zrozumiałam ani słowa, ale gra aktorów jest tak niesamowicie ekspresyjna, że dużo się można domyślić, a kostiumy i scenografia to uczta dla oka.

Ponieważ było już po południu, zaczęliśmy szukać jakiegoś fajnego obiadu, i poszliśmy w stronę dzielnicy Tsukiji, gdzie znajduje się targ rybny i słynna giełda tuńczyków (wszystko było już oczywiście zamknięte o tej porze). Niestety w tamtej okolicy karmili samymi rybami (a Robert chciał mięsko) i ceny były bardzo turystyczne, więc nasze poszukiwania trwały.

266

267

268

270

Doszliśmy do rzeki Sumida i kluczyliśmy po dzielnicy mieszkaniowej. Niebo się rozpogodziło i zrobiła się piękna pogoda, w sam raz na spacer nad rzeką, której brzegi zamieniono w park z ławeczkami, altanami, drzewami i miejscem do zrobienia grilla (mijaliśmy dwie takie duże imprezy *^o^*).

273

277

274

275

276

280

281

Przeszliśmy też uliczką Tsukishima, która jest słynna z barów serwujących monjayaki, placki na podobieństwo okonomiyaki, tylko jest to wersja z regionu Kanto, z większą ilością mokrego ciasta.

278

279

Na koniec doszliśmy do sieciówki Nakau i niestety słabo trafiliśmy, bo i jedzenie i obsługa były jakieś takie….. Chociaż zupa miso była bardzo dobra, z dodatkiem okry, co dodało jej fajnego posmaku i konsystencji.

282

283

284

258

Jeszcze jeden dzień w Tokio, a potem na trzy dni jedziemy do Nikko. Nie wiem, jak tam będzie z dostępem do internetu, więc uprzedzam, że mogę zniknąć na chwilę i pojawić się z następnymi wpisami dopiero w czwartek lub piątek. *^o^*

285

4 thoughts on “Ginza

    • Jest ich bardzo dużo, a jeszcze ciekawszym widokiem są powciskane między wieżowce malutkie świątynki, czasami wielkości automatu z napojami! *^v^*

  1. oj tak, jak człowiek zgłodnieje w nieodpowiednim miejscu, to może szukać i szukać~~ ale przynajmniej zwiedza się po drodze fajne, mało turystyczne uliczki ^v^

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *